SPECJALNIE DLA PORTALU FZZK.PL:
JOANNA KLEKOT – PRZEWODNICZĄCA RADY BRANŻOWEJ PKP POLSKICH LINII KOLEJOWYCH S.A. I SPÓŁEK ZALEŻNYCH FZZK, KANDYDATKA FEDERACJI ZWIĄZKÓW ZAWODOWYCH KOLEJARZY W WYBORACH NA PRZEDSTAWICIELA STRONY SPOŁECZNEJ W RADZIE NADZORCZEJ PKP PLK S.A.
- O SOBIE, O DOŚWIADCZENIACH Z DOTYCHCZASOWEJ PRACY W RADZIE NADZORCZEJ PKP PLK, O DZIAŁALNOŚCI ZWIĄZKOWEJ I O WYZWANIACH STOJĄCYCH PRZED PKP PLK
Rada Nadzorcza, w której pełniłam funkcję przedstawiciela strony społecznej w poprzedniej kadencji, ma bardzo odpowiedzialną funkcję kontrolną. Daje to jednak możliwość wyrażenia stanowiska strony związkowej, co niejednokrotnie było brane pod uwagę przy podejmowanych decyzjach. Praca w Radzie Nadzorczej dała mi unikatowe spojrzenie na Spółkę od wewnątrz – od strony procesów zarządczych, budżetowania i strategii właścicielskich. Kluczowym doświadczeniem, które dziś procentuje, jest umiejętność przekładania postulatów pracowniczych na język argumentów biznesowych i prawnych, który rozumie Zarząd i właściciel. Dowiodłam, że obecność przedstawiciela strony społecznej w RN to nie tylko kontrola, ale też realny wpływ na to, by koszty modernizacji czy restrukturyzacji nie były przerzucane wyłącznie na barki pracowników. Ta wiedza pozwala mi rozmawiać z pracodawcą jak równy z równym.
W tym roku mija 30 lat, kiedy zaczynałam swoją pracę od stanowiska dróżnika przejazdowego, a następnie poprzez stanowiska administracyjne w dziale gospodarki magazynowej, aż po dział ekonomiczny jako specjalista. Obecnie piastuję także funkcję przewodniczącej Zarządu Zakładowego w Częstochowie. Lubię ludzi i kocham to, co robię. Zawsze dla mnie człowiek był i jest najważniejszy, czasami boli to, że nie można zrobić więcej, ale to uczy pokory i cierpliwości.
Te 30 lat to moja największa legitymacja do pełnienia funkcji związkowych i zasiadania w Radzie Nadzorczej. Przeszłam przez różne szczeble struktury zawodowej, dzięki czemu doskonale znam specyfikę pracy na kolei – jej blaski, cienie, trud i odpowiedzialność, jaka ciąży na pracownikach każdego dnia. Moje doświadczenie sprawia, że nikt nie jest w stanie wmówić mi, że dane rozwiązanie na gruncie kolejowym jest 'niemożliwe do wdrożenia', bo ja tę specyfikę czuję i rozumiem z praktyki, a nie zza biurka.
Za swój największy sukces uważam wywalczenie realnych podwyżek i obronę zapisów Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy w momentach, gdy próbowano szukać oszczędności kosztem załogi. Sukcesem jest też skonsolidowanie środowiska Rady Branżowej wokół wspólnych celów. Z kolei wyzwaniem, które wciąż pozostaje moją misją na przyszłość, jest systemowe rozwiązanie problemu warunków pracy i bezpieczeństwa na najniższych stanowiskach wykonawczych oraz kwestia wyceny kwalifikacji pracowników w dobie cyfryzacji kolei. To proces ciągły, który zamierzam kontynuować w Radzie Nadzorczej.
Najważniejszym wyzwaniem jest dla PLK sprawna realizacja gigantycznych programów inwestycyjnych i modernizacyjnych przy jednoczesnym zapewnieniu stabilności finansowej spółki. Z punktu widzenia interesów pracowniczych kluczowe jest jednak to, aby w pogoni za kilometrami zmodernizowanych linii nie zapomnieć o człowieku. Automatyzacja i nowe technologie muszą iść w parze ze wzrostem wynagrodzeń i podnoszeniem kwalifikacji obecnej załogi. Spółka musi zrozumieć, że nowoczesna infrastruktura bez dobrze opłacanych i zmotywowanych pracowników będzie tylko martwym majątkiem.
Jestem postrzegana jako kobieta o mocnym charakterze i twarda w negocjacjach, jeśli jestem przekonana o swoich racjach. Po obu stronach są tylko ludzie, więc siła argumentów, wiedza i determinacja powodują osiąganie sukcesów. Wyraźnie to wybrzmiało w sytuacji łączenia zakładów, zrobiłam wszystko co w mojej mocy, aby do tego nie dopuścić, uruchomiłam miasto, posłów, włodarzy sejmików, media itd.. Kosztowało mnie to mnóstwo zaangażowania, nieprzespanych nocy i stresu, ale udało się i jestem z tego bardzo dumna.
Uważam, że trzeba mieć w działalności związkowej określony fundament charakterologiczny – odwagę i asertywność – by w ogóle podjąć się roli lidera związkowego. Jednak to lata pracy na kolei i setki godzin trudnych negocjacji ukształtowały we mnie odporność na naciski i umiejętność strategicznego myślenia. Na kolei miękkie postawy rzadko przynoszą rezultaty. Moja nieustępliwość nie wynika z chęci toczenia sporów dla samych sporów, ale z głębokiego poczucia odpowiedzialności za ludzi, którzy mi zaufali. Pracownicy potrzebują w Radzie Nadzorczej obrońcy, a nie dyplomaty unikającego trudnych tematów.

